top of page

Ziemia dla siebie - po co mi działka ROD?

  • 7 lip 2025
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 11 wrz 2025

O cichym pragnieniu miejsca, które nie musi być produktywne

Nie każdy to rozumie. Działka? Wspólna brama? Altana z lat 80., a może i starsza? Ziemia, którą „trzeba ogarnąć”? Same zarośla, jakaś ruina i kłopoty...

A jednak coś w nas - zmęczonych nadmiarem, przebodźcowaniem, ciągłą presją robienia więcej - tęskni za kawałkiem przestrzeni tylko dla siebie. Może nieidealnej. Ale żywej.


Nie musisz „czegoś z nią robić”

Pomysł posiadania działki pojawił się dość spontanicznie - i tak samo pojawiła się okazja. Wystarczyła jedna wizyta i decyzja została podjęta.

Ale to, z jakim podejściem weszłam w ten nowy - wtedy dla mnie zupełnie nieznany - obszar, ukształtowało wszystko: mój czas, zasoby, a co ciekawe - także mój cel.

Dla mnie działka ROD to nie inwestycja. Nie projekt pod Instagram. To moje laboratorium obserwacji. Miejsce doświadczeń - nie efektów.

Jeśli masz taki kawałek ziemi, Ty sam_a decydujesz, jaki kształt przybierze ta relacja. Nie musisz jej zmieniać. Możesz usiąść na starej ławce i nic nie planować. Możesz podlewać pomidory i nie liczyć plonów. To może być miejsce, które nie oczekuje efektywności.

Bo może po prostu masz dość świata, który stale coś od Ciebie chce.

Ja taki właśnie miałam cel na pierwszy rok: ciągła obserwacja przyrody. Rozpadająca się altanka posłużyła za dach nad głową, gdy się rozpadało, a otaczająca zieleń mogła swobodnie ukazywać swoje piękno - zgodnie z duchem pór roku.


Ziemia, która pozwala się zakorzenić

Choć w pierwszym sezonie głównie pozwalałam mojej działce żyć po swojemu, od samego początku marzył mi się warzywniak. Mam doświadczenie w uprawie roślin na balkonach - i nie wyobrażałam sobie kawałka ziemi bez własnej grządki. Nawet jednej. Nawet małej. Dzisiaj wiem, że praca z ogrodem to coś więcej. A metraż nie jest ważny.


Nie musisz być „działkowcem z zamiłowania”

Możesz być osobą, która nigdy nie miała ogrodu. Możesz nie znać się na odmianach ogórków i nie lubić podlewania o poranku. To nie znaczy, że działka czy zielony balkon nie jest dla Ciebie.

To znaczy tylko tyle, że możesz w takim miejscu stworzyć swoją definicję ogrodu.

Może to będzie kącik do leżenia w ciszy. Może trzy donice z ziołami. A może nic - poza miejscem do oddychania.

Na wszystko przyjdzie czas.


Teren osobisty - tak nazywam to w Startplant

Nie tworzę modnych ogrodów. Nie projektuję wyścigów na najładniejsze tarasy.

Pomagam stworzyć teren osobisty - ziemię, która jest Twoja, nawet jeśli nie masz na nią dużo czasu, sił ani pewności.

Bo może właśnie to jest definicja ogrodu w dzisiejszym świecie: Ziemia dla siebie.


Jeśli działka ROD też zaczyna Ci chodzić po głowie, ale nie wiesz, od czego zacząć śledź Startplant. Może znajdziesz tu coś dla siebie.

 
 
 

Komentarze


bottom of page